Błękitna fontanna - legenda dla przyszłych pokoleń

Paweł Palica
Paweł Palica
foto: Cezary Martyniuk
Udostępnij:
Uczniowie goleniowskich szkół spróbowali niedawno popatrzeć na znane i mniej znane miejsca w naszym mieście, by dać się ponieść własnej wrażliwości i wyobraźni. Znalazły niezwykłość w codziennym krajobrazie, wyjątkowość zakamarków, piękno rzeki i wszystko to, na co my – dorośli, byśmy nie wpadli i czego byśmy nie zobaczyli. Potem zamknęły oczy, pod ich powiekami pojawiły się rzeczy niezwykłe: baśniowe stwory, nierealne sytuacje, fascynujące zjawiska, a wszystko to zostało przelane na papier. Efektem było czternaście opowieści, wyróżnionych w zorganizowanym przez Goleniowski Dom Kultury konkursie literackim "Legenda dla przyszłych pokoleń". Dzisiaj prezentujemy trzecią z nich.

"Błękitna fontanna"
Patrycja Giec, Szkoła Podstawowa nr 3 w Goleniowie

To był pochmurny, listopadowy dzień. Chłopak o imieniu Feliks przechadzał się ulicami Goleniowa. Zimny wiatr rozwiewał jego kręcone blond włosy. Nastolatek trzymał w dłoni pustą puszkę po gazowanym napoju. Usiadł na pobliskiej ławce, po czym rzucił puszkę na ziemię.

Siedział tak i rozmyślał. Po pewnym czasie zgłodniał, więc postanowił, że pójdzie coś zjeść do swojej ulubionej kawiarni przy ulicy Szczecińskiej. Była całkiem niedaleko, dlatego też szybko dotarł na miejsce. Zamówił kawałek ciasta i usiadł przy stoliku, czekając na swoje zamówienie. Miał stamtąd widok na fontannę stojącą przed kawiarnią.

Po godzinie Feliks wyszedł z kawiarni, usiadł na ławce i obserwował, jak woda tryska strumieniami. Uspokajający widok, myślał. Nagle usłyszał nieznany mu dźwięk. Wydobywał się z fontanny. Chłopak podszedł bliżej, chcąc się dowiedzieć, co też może wydawać te odgłosy. Wodził wzrokiem po powierzchni wody, ale nie dostrzegł nic niepokojącego. Feliks pomyślał, że coś mu się przesłyszało. Wtedy woda zaczęła tryskać z podwójną mocą, ochlapując jasnoniebieski sweter i czarne spodnie nastolatka. A z wody zaczęło wyłaniać się dziwne stworzenie, jakby nie z tej ziemi. Przerażony chłopak szukał wzrokiem kogokolwiek, kto mógłby go utwierdzić w przekonaniu, że to mu się nie zdaje, i w rezultacie mu pomóc. Lecz w pobliżu nie było żywej duszy. Chciał uciekać, lecz coś mu nie pozwalało. Stał więc w miejscu, w bezruchu. Obserwował istotę, która się do niego zbliżała. Stwór wyglądem przypominał ropuchę, lecz był od niej większy i miał zupełnie inny kolor umaszczenia, bo fioletowo-granatowy. Głowę miał osadzoną bezpośrednio na tułowiu, pysk duży, z jeszcze większymi wargami. Na plecach oraz odnóżach widniały dziesiątki małych białych kropek, w zasadzie były to takie kratery lub przeciwnie, wypryski, niczym krosty. Wielkie, wyłupiaste, zielone ślepia rozjaśniały przestrzeń, skórę pokrywała dziwna maź. Łapy miał rozczapierzone, wszystkie cztery zakończone koślawymi palcami, z których wyrastały szponiaste paznokcie. Poruszał się wolno i leniwie, ciągnąc za sobą smugę tej dziwnej mazi, którą był oblepiony. Stworzenie wzbudzało wstręt.

Feliks swoimi brązowymi oczyma wpatrywał się w zwierzę z niedowierzaniem. To musi być jakiś dziwny sen, pomyślał. Wtedy, jakby znikąd, przyturlała się do niego pusta puszka, którą niedawno rzucił na ziemię. Zaraz za nią turlała się plastikowa butelka. Wiatr przywiał też kilka zgniecionych chusteczek i różnych papierów. Śmieci przybywało coraz więcej. Feliks spoglądał to na powiększającą się ciągle stertę odpadów, to na stojące naprzeciwko niego zwierzę. Był całkowicie pewny, że to ten stwór stoi za inwazją śmieci. Po kilku minutach sterta skończyła się powiększać. Była całkiem pokaźnych rozmiarów. Dopiero wtedy chłopak uświadomił sobie, że wszystkie te papiery, butelki i puszki należą do niego. Że to on wyrzucał je na chodniki, trawniki, do lasu czy nawet do płynącej przez miasto rzeki Iny. Uświadomił sobie, że to zemsta matki ziemi. Zrozumiał, że źle postępował. Posprzątał stertę śmieci, a od tego zdarzenia zaczął wyrzucać wszystkie odpady do kosza. Mało tego, nauczył się segregować odpady i stał się orędownikiem dobrych praktyk wśród swoich rówieśników.

Feliks dowiedział się, że nie jest jedyną osobą, która spotkała się ze stworem z goleniowskiej fontanny. Podobno zwierzę objawia się każdemu, kto zanieczyszcza środowisko. Fontannę, w której mieszka stworzenie, nazywają Fontanną Błękitną, ponieważ często wieczorem widać, jak woda przybiera kolor bardzo jasnego błękitu. Ale niech ta piękna barwa fontanny nie zwiedzie tych, którzy nie dbają o środowisko, bo w przeciwnym razie mogą być narażeni na spotkanie z Śmieciową Ropuchą.

"Warsaw Show 16" ostatnim sezonem Don Kasjo?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
F

Super. Barwna opowieść. Gratulacje

Dodaj ogłoszenie